Matka 4 dzieci została sparaliżowana. Kilka dni później zostawił ją mąż

37-letnia Riona Kelly z Halifax w Wielkiej Brytanii ma za sobą wyjątkowo trudną przeszłość. Kiedy w 2015 roku osunęła się na podłogę w obecności swojego męża i dzieci, jej życie zmieniło się raz na zawsze. Diagnoza była wstrząsająca – udar mózgu, w wyniku którego została sparaliżowana od pasa w dół. Lekarze wyjaśnili, że wypadek samochodowy, w którym Riona uczestniczyła 18 miesięcy wcześniej, uszkodził rdzeń kręgowy, a gdy doszło do udaru nie dało się nic zrobić. To był jednak dopiero początek kłopotów, które czekały na Brytyjkę.

Byli 14 lat razem. Po nieszczęśliwym wypadku postanowił ją zostawić

Wydawać by się mogło, że już gorzej być nie może, a jednak… Zaledwie kilka dni po tragedii od kobiety odszedł mąż, z którym przeżyła wspólnie 14 lat swojego życia. Riona podkreśla, że już od dłuższego czasu było między nimi źle, a kiedy została sparaliżowana, mężczyzna miał po prostu dosyć.

„Zostałam sama z dziećmi. Nie miałam ochoty dłużej żyć”

Riona została sama z czwórką dzieci – 16-letnią Leighanrą, 11-letnią Calebą, 9-letnią Izabelą i 5-letnim Loganem. Ze względu na swoje kalectwo Brytyjka nie była w stanie opiekować się nimi tak, jakby tego chciała, co nie dawało jej spokoju. Jakby tego było mało, dowiedziała się od lekarzy, że już nigdy nie wstanie z łóżka. Te słowa sprawiły, że Riona miała dość życia. W jej głowie zaczęły pojawiać się myśli samobójcze.

Przyjaciółka, która wyciągnęła pomocną dłoń

Zrozpaczona kobieta wspomina, że w tamtych czasach największym wsparciem okazała się być dla niej przyjaciółka, Sarah. To ona podniosła matkę czwórki dzieci na duchu i zachęciła do rehabilitacji.

Po tym, jak mój mąż mnie zostawił, moja przyjaciółka Sara zrobiła wszystko, aby pomóc mi się pozbierać. To ona i moje dzieci wspierały mnie podczas mojego powrotu do zdrowia

Kilka tygodni później Riona wyszła ze szpitala

Mijały tygodnie, ale Riona wciąż nie miała się lepiej. Nadal nie mogła chodzić. Był to dla niej wyjątkowo trudny okres. Postanowiła jednak zrobić dla swoich dzieci wszystko, co tylko mogła.

Każdego dnia stawałam się coraz silniejsza, a po czterech miesiącach mogłam wreszcie wyjść ze szpitala – wspomina Riona

Rehabilitacja

Powrót do domu nie oznaczał jednak końca walki. Matka czwórki dzieci wciąż uczęszczała na zajęcia z fizjoterapeutą. Zdecydowała się również na pracę z trenerem personalnym, którego na Facebooku polecili jej znajomi. Był nim 35-letni Keith Mason – trener, rehabilitant i zawodnik rugby. Ich współpraca była bardzo owocna, a Riona robiła postępy szybciej niż zakładano.

Przejście 16 stopni na drugie piętro zajęło mi 25 minut. Postanowiłam zrobić to dla moich dzieci

Szybko okazało się, że Riona znalazła w swoim trenerze kogoś więcej niż tylko osobistego rehabilitanta. Mężczyzna dbał nie tylko o kondycję fizyczną swojej podopiecznej, ale także psychiczną.

Po naszych zajęciach Keith i ja pozostawaliśmy w kontakcie. On pytał mnie, jak sobie radzę i z takich rozmów zaczął rozwijać się nasz związek

To nie mogło skończyć się inaczej

Któregoś dnia trener zaprosił Rionę na randkę. Kobieta była zaskoczona, że mężczyzna jest nią naprawdę zainteresowany.

Nie mogłam uwierzyć, że ten uroczy zawodnik rugby chce spotykać się z niepełnosprawną kobietą

Wkrótce Riona i Keith bardzo się do siebie zbliżyli i zrozumieli, że są w sobie zakochani. Nie widzieli żadnych przeszkód, aby zostać parą.

„Najlepsze co mnie spotkało”

Zakochani są razem już od 11 miesięcy i planują wspólnie przyszłość. Riona przedstawiła już Keitha swoim dzieciom, które natychmiast zaakceptowały nowego partnera mamy. Kobieta uważa, że to przy trenerze odżyła i na nowo uwierzyła w siebie. Dzięki wspólnym treningu i wsparciu mężczyzny nie musi już siedzieć na wózku ani chodzić o kulach.

Teraz potrzebuję wózka tylko na długie dystanse. Mój dom nie jest nawet do niego przystosowany, więc staram się go nie używać. Patrząc z perspektywy czasu, przejście przez to wszystko, było najlepszym, co mogło mi się przytrafić. Teraz chodzę na siłownię i z pomocą Keitha staję się silniejsza niż kiedykolwiek przedtem

Na szczęście nigdy nie jest za późno

Niesamowita historia Riony jest kolejnym dowodem na to, że po deszczu zawsze wschodzi Słońce. Choć wydawać by się mogło, że jej życie całkowicie się zawaliło i nie ma już żadnej nadziei, żeby cokolwiek mogło zmienić się na lepsze, szczęście ostatecznie się w do niej uśmiechnęło. Dzisiaj jest szczęśliwą i kochającą matką, która ma u swego boku wspaniałego mężczyznę. Gratulujemy!

Źródło: thesun.co.uk, instagram.com | Fotografie: instagram.com